Charlie XCX

piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 2 - IMPREZA U JUNIORA CZ.1

                           ***LIVIA***

        Po treningu byłam wykończona. Postanowiłam się przespać, kiedy zadzwonił telefon. Podniosłam mojego IPhona z podłogi.
-Halo?!- spytałam wyjmując głowę spod poduszki.

-Hej Livia! To ja! Sara!- usłyszałam w telefonie.
-Serio?! No co ty nie powiesz?! Obudziłaś mnie wiesz? - spytałam z ironią.
-I co? Byłaś tam z Blackiem?! Poznałaś ich?!- czy ona w ogóle mnie słuchała?
-Tak! Poznałam ich!- wykrzyczałam.
-A Neymara też?- o nie..., tego jest za wiele. To imię działa na mnie, jak czerwona płachta na byka.
-Tak. Jego też. I bardzo tego żałuję.- nie ukrywałam swojej złości.
-Ale czemu?!- spytała mnie moja przyjaciółka. Postanowiłam, jak "najdelikatniej" powiedzieć jej prawdę.
-Bo nasz największy idol okazał się skończonym draniem, dupkiem i zapatrzonym w siebie lalusiem. A na dodatek dziś muszę iść do niego na imprezę- usiadłam na łóżku.
-Livia szykuj się! Za 45 minut musimy wyjść!- usłyszałam Michaela.
-Serio idziesz do Neymara na imprezę?!- czy ona słuchała o czym ja do niej mówiłam?!
-Tak serio. I przepraszam Cię, ale muszę już się szykować.- rozłączyłam się. Leniwie zeszłam z łóżka i udałam się w stronę garderoby. Postanowiłam ubrać się tak, aby ten cholerny piłkarzyna nie mógł oderwać ode mnie oczu. Zdecydowałam się na złotą sukienkę z długim rękawem i wycięciem sięgającym do większej połowy pleców oraz czarne, wysokie szpilki i dużą, czarną kopertówkę. Zrobiłam sobie makijaż, mocna podkreślając usta. A następnie związałam włosy w niedbały kok.
 





 

-Ulala. Oj siostrzyczko, coś czuję, że chyba będę musiał zatrudnić Ci pary ochroniarzy.- Michael oparł się o futrynę i splótł ręce na piersi.

-Mi? Dlaczego?- zaśmiałam się.
-Wyglądasz, jak klejnoty na koronie królowej Eli. Ale chodź. Zbierajmy się już.- 
Neymar w przeciwieństwie do nas mieszka w północnej części Barcelony, więc dojazd do niego zajął na m około 30 minut. Co, jak co, ale dom ma piękny. Drzwi otworzył nam osobiście. Może i jest dupkiem, ale zabójczo przystojnym dupkiem.

-Cześć! Cieszę się, że już jesteście.- przywitał się z Blackiem, a potem ze mną..., buziakiem w policzek. Blee!
-Mogłabym skorzystać z łazienki?- spytałam niepewnie.
-Oczywiście. Schodami na górę i w lewo.- ręką wskazał mi kierunek drogi.
-Dziękuję. - podziękowałam i ruszyłam w stronę toalety.

****NEYMAR****


     Livia jest prześliczna. Szkoda tylko, że taka pyskata i wyrafinowana. A w tej sukience wygląda, jak milion dolarów. Ale to nie znaczy, że ją lubię. Jest po prostu siostrą mojego najlepszego przyjaciela. I tyle. Gdyby nie ten fakt, powiedział bym Małej co o niej myślę. Do kuchni wszedł Jota.
-Cześć bracie. Co tam porabiasz?- przywitał się.
-A szykuję imprezę. A właśnie, jak żeś tu wlazł?- dotarło do mnie, że drzwi były zamknięte, a Jo nie miał kluczy.
-Black mnie wpuścił. Wpadłem tylko oddać Ci motor i lecę, bo mamusia uparła się na zrobienie zakupów przed powrotem do Brazylii.- do kuchni weszła Livia.
-Jota to Livia. Siostra Michaela. - przedstawiłem Jo irytującą piękność.
-Livia, to mój brat Jota.- tym razem zwróciłem się do niej.
-Cześć!- Jo podał jej rękę.-Dobra to ja lecę, Na razie.- prawie wykrzyczał i jednym susem wyskoczył z kuchni.
-Zanieść do salonu coś jeszcze?- spytała kasztanowa.
-Wiesz...możesz zabrać ten poncz.-podałem jej różowy płyn. Ruszyła w kierunku salonu. Dopiero teraz zauważyłem rozcięcie na jej plecach. Praktycznie sięgało ich końca. Mój wzrok zawiesił się troszkę niżej. Tam też była całkiem niezła..., zaraz nasza grzeczna księżniczka miała tatuaż. I to dość spory. Skrzydła Anioła na łopatkach. 
Ej Maleńka, twój tatuś wie, że masz tatuaż?- zapytałem. Odwróciła się i sprzedała mi liścia. Przy okazji potłukła miskę i rozlała poncz.
-Prosiłam Cię, żebyś tak do mnie nie mówił!- wykrzyczała.
-Ej, Maleńka! Jesteś u mnie! W moim domu i pod moim dachem! I ja będę mówił do Ciebie tak, jak tylko mi się to podoba!- wykrzyczałem, a potem mocno przyciągnąłem ją do siebie. Sam nie wiem czemu, ale pocałowałem ją.


Całowałem ją dość długo. Spodobało mi się. Jej chyba też. Zaczęła płakać..., wytarłem jej łzy. Przytuliłem ją, a ona przytuliła mnie. Potem pocałowałem ją jeszcze raz. Spojrzała mi prosto w oczy i...., uderzyła mnie drugi raz. Rozpłakała się i wybiegła z kuchni. Nie wiem o co jej chodzi. Zawołałem ją parę razy, a kiedy nie odpowiadała zabrałem się za sprzątanie. Nie wiem czemu..., ale zrobiło mi się przykro. Po policzku ściekła mi łza. Szybko ją wycieram, bo mistrzowi przecież nie wypada płakać. Lecz to nic nie dało. Zaczynam płakać, jak dziecko i nic nie mogę na to poradzić.


CDN
**********


MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ WAM PODOBAŁO. ROZDZIAŁ BYŁ BY DŁUŻSZY, ALE NIE DŁUGO WYJEŻDŻAM NA FERIE ŚWIĄTECZNE DO BARCELONY I NIE MAM ZBYTNIO CZASU. JUŻ WKRÓTCE DODAM CIĄG DALSZY. WASZE KOMENTARZE MOTYWUJĄ MNIE DO DALSZEJ PRACY. PRZEPRASZAM ZA, NIEKTÓRE ZDJĘCIA, ALE LEPSZYCH NIE MOGŁAM ZNALEŹĆ.ZNACZY ZNALAZŁAM, ALE NIE TRZYMAŁYBY SIĘ ONE TREŚCI OPOWIADANIE. Buziaczki. Wesołych Świąt. Czekajcie na opowiadanie prosto z Barcelony!



2 komentarze:

  1. Jestem ciekawa co będzie się dalej działo czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcę tylko szybko poradzić każdemu, kto ma trudności w jego związku z kontaktem z Dr.Agbazara, ponieważ jest on jedyną osobą zdolną do przywrócenia zerwanych związków lub zerwanych małżeństw w terminie 48 godzin. ze swoimi duchowymi mocami. Możesz skontaktować się z Dr.Agbazara, pisząc go przez e-mail na adres ( agbazara@gmail.com ) LUB zadzwoń / WhatsApp mu na ( +2348104102662 ), w każdej sytuacji życia znajdziesz siebie.

    OdpowiedzUsuń