Wstałam dość wcześnie. Umyłam zęby, nałożyłam delikatny makijaż i ubrałam się w to:
Szybko spakowałam torbę. Ręcznik, żel pod prysznic, korki i strój Blacka. Nie mogę się już doczekać, kiedy znowu zobaczę Neymara. Całą noc pisałam z nim sms-y. W życiu bym nie podejrzewała, że jest takim romantykiem.
-Livia kurier do Ciebie!- Mich wyrywa mnie z głebokich myśli. Kurier?! Do mnie?!
-Panna Livia Wilk?- spytał kurier.
-Tak. A o co chodzi?-
-Przesyłka do pani.-oświadczył i podał mi jakiś kwit do podpisania.
-A mogę wiedzieć kto jest jej nadawcą?!- spytałam.
-Nie jaki pan Neymar da Silva Santos Junior.- kurier podał mi małe pudełko. Aż uśmiechnęłam się, kiedy usłyszałam imię mojego ukochanego. A jeszcze przedwczoraj najprawdopodobniej dostałabym ataku nerwicy. Kiedy kurier wyszedł zajrzałam do środka. Prawie rozpłakałam się ze wzruszenia. W środku był sernik w kształcie serca, z ozdobnymi różyczkami z lukru i liścik:
"Nawet nie wiesz, jak bardzo za Tobą tęsknię.
Nie mogłem spać, cały czas myślałem
o Tobie. Nie mogę się doczekać dzisiejszego
treningu. Jesteś dla mnie wszystkim. Kocham
Cię księżniczko.
~ Twój NJR
P.S. Zjedz cały sernik po jesteś za chuda."
-No proszę, proszę. Neymar romantykiem?!- mój brat udawał zdziwionego.
-No co?! Każdy ma prawo okazywać uczucia.- zaczęłam bronić mojego ukochanego.
-A te kwiaty też od niego?- przytula mnie i pokazuje na wielki bukiet róż.
-Tak. Ładne co?!-
-Piękne. Dobra jedz śniadanie i lecimy, bo Ci ukochany ucieknie.- Black zaczął się śmiać.
-Nie za wcześnie?- spytałam zdziwiona .
-Nie, gdyż zaczynamy dbać o środowisko oraz własną posturę i swoje zdrowie i na Camp Nou idziemy na pieszo.- ja w odpowiedzi robię tylko głupią minę.
-No dobra, a tak serio to samochód mi się zepsuł, a tatuś pojechał do pracy wcześniej i nie ma nas kto zawieść.-
-No dobra.- wzięłam się za jedzenie płatków czekoladowych z...sokiem pomarańczowym.
Drogę na Camp Nou pokonaliśmy dość szybko. W około pół godziny byliśmy już na miejscu.
Pierwsze co zrobiłam to udałam się na poszukiwania za moim skarbem. Nigdzie go nie było. W końcu dziadek powiedział mi, żebym się nie martwiła bo Ney do niego dzwonił i powiedział, że się spóźni. Na moje pytanie skąd wie o mnie i Juninhu odpowiedział: "Wiesz...twój brat nie umie trzymać języka za zębami." Aha...i wszystko jasne. W końcu znalazłam Neymara w szatni, kiedy się przebierał.
Kiedy tylko mnie zobaczył podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Cześ kotku! Nawet nie wiesz, jak bardzo za tobą tęskniłam. A serniczek był pyszny.-
-Ja za tobą też tęskniłem kochanie. Cieszę się, że Ci smakował.- dał mi mega uroczego buziaka.
-Okey, ja lecę się przebrać, do zobaczenia na boisku.- pocałowaliśmy się jeszcze raz. Tym razem długo i namiętnie. Ręce Neya z moich pleców poleciały mu trochę niżej. Chłopaki w szatni jakoś dziwnie na to zareagowali. Suarez wypluł nawet wodę, którą właśnie pił.
-Okey. To ja czekam na boisku.-
***NEYMAR***
-No co?!- spytałem się.
-Skarbie?! Kotku?! Tęskniłem za tobą?! Ney... Czy my o czymś nie wiemy?! - Messi i Pique stanęli przede mną tak, że zasłonili mi całą resztę.
-A o czym macie wiedzieć?!-udawałem głupka.
-Ney...-tym razem dziurę w brzuchu wiercił mi Xavi.
-No dobra no. No bo...kurde strasznie źle ją potraktowałem...I wczoraj poszedłem z kwiatami ją przeprosić..no i okazało się, że lubimy ten sam serial i te same kanapki...no i od słowa do słowa, tak jakoś wyszło..., no i potem się pocałowaliśmy, a potem przyszedł Blacki no to przestaliśmy się całować i tak szybko się ubraliśmy, no a potem Livia poszła. A dziś rano wysłałem jej przez kuriera sernik w kształcie serduszka...no i no..., tak właśnie było.- język zaczął mi się plątać.
-A nie łatwiej by było powiedzieć, że jesteście razem?- tym razem odezwał się Alves.
-No okey...jesteśmy razem.- na twarzy wyskoczyły mi rumieńce.
-Ale kto jest razem?!- spytał roześmiany Munir, wychodząc spod prysznica.
-Neymar i Livia. Spikneli się wczoraj.- Pique puścił mi oko i cmoknął swoje odbicie w lustrze.
-Livia, w senie, że siostra Blacka?- spytał, jakby czegoś nie rozumiał.
-Tak dokładnie. A co coś nie tak?!- spytałem, kiedy zobaczyłem,jego skwaszoną minę.
-Nie nic!- odparł i wyszedł z szatki głośno trzaskając drzwiami.
-A jemu to co?!- spytałem.
-Nie wiem...-odparł Xavi i ruszyliśmy na boisko. Livia już tam była..., rozciągała się i przekomarzała z Blackiem. Przypomniało mi się, kiedy to ja i Rafaella tak się przekomarzaliśmy...odruchowo dotknąłem tatuażu na mojej ręce...,ale szybko o tym zapomniałem. Żwawym krokiem ruszyłem w kierunku mojego przyjaciela i mojej ukochanej.
-Mmm, kotku wyglądasz bardzo seksownie kiedy rozciągasz swoje piękne, lecz o wiele za chude nogi.- delikatnie ugryzłem ją w ucho.
-Ała!- dostałem uroczego buziaka w policzek. Michael tylko na nas spojrzał i się zaśmiał.
-A właśnie skarbie co robisz dziś po południu?- spytałem.
-A nic, a czemu pytasz?-
-Może wybierzemy się na jakąś randkę co?-
-No pewnie!-pocałowała mnie.
-Okey, wszyscy do mnie! Zaczynamy trening!- Enrique przekrzyczał wszystkich.
Ustawiliśmy się w dwu szeregu. Ja stanąłem przed Livią, bo uwielbiam, jak ktoś mnie przytula od tyłu. Byłem pewien, że tak jak zwykle będę wybierał ja i Xavi, więc sądziłem, że ja i Livia będziemy w jednym składzie, kiedy odezwał się Enrique.
-Dziś wybiera Neymar I Livia.-
-Że co proszę?!- wykrzyczałem.
-No co gołąbeczki?! Trzeba was rozdzielić, bo dojdzie nam kolejna maskotka Barcy, a funduszy mamy coraz mniej.- wszyscy zaczęli się śmiać.
Oprócz tego, że rozdzielono mnie z Livią, nie narzekałem. Miałem dość dobry skład. Ja, Munir, Mesii, Iniesta, Pedro, Adriano, Alves, a na bramce Claudio. Trening zakończył się remisem 4:4. Moja królewna całkiem dobrze grała. Kiedy spokojnie rozmawialiśmy sobie w szatni, nagle ni z tego ni z owego odezwał się Munir.
-Ney, pewnie już Ci się chwalił, że nie jesteś pierwszą Polką, na liście jego zdobyczy co?!- zrobił pewną minę i spojrzał na mnie bardzo pogardliwie.
-Że co?! Na jakiej liście?! I jaka Polka?! O czym ty mówisz?!- Livia bardzo się zdenerwowała.
-Weź się zamknij frajerze i nie wpychaj dupy w nie swoje sprawy!- byłem strasznie wkurzony.
-No co?! Jak jej było?! Aleksandra tak?! Byliście ze sobą tylko 2 miesiące, ale sam mówiłeś, że macie wrócić do siebie w sierpniu, jak skończy jej się kontrakt...nie wiem czy wiesz, ale mamy już lipiec...-o co mu chodziło?!
-Neymar to prawda?!- Livia prawie zaczęła płakać.
-Livi..., ja Ci to wytłumaczę...- nie wiedziałem co powiedzieć...ja już dawno zakończyłem znajomość z Aleks...i to doszczętnie...
Livia trzasnęła drzwiami...po długiej rozmowie, na szczęście udało mi się ją udobruchać. Pojechałem do domu i przebrałem się w to:
Przy okazji zrobiłem sobie selfie i wrzuciłem na insta. Wsiadłem do samochodu i pognałem po moją ukochaną.
****LIVIA****
Kompletnie nie wiem czego mam się spodziewać po dzisiejszej randce. Ney o niczym nie chciał mi powiedzieć. Powiedział tylko, że mi się spodoba. Ubrałam się w to:
i cierpliwie czekałam na mojego ukochanego, wciąż myśląć o dzisiejszej kłótni.
KOCHANI, NA DZIŚ TO TYLE, A WKRÓTCE JUŻ NIESPODZIANKA.
















-S3B_-Credit-Matthew-Welch.jpg)













.jpg)