Charlie XCX

czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 6 - Jesteś lepsza niż żelki.

                                                          ***LIVIA***
     Od tego feralnego spotkania z Alex, minął ponad tydzień. Nie widziałam jej aż do dzisiaj. Było na meczu. Siedziała zaraz prze de mną. Cały czas się wydzierała, szczerzyła i machała w stronę Neya. Ale mój kociak nie zwracał na nią uwagi. Nawiązał z nią tylko krótki, bardzo ciekawy dialog.
 
-Cześć Ney! Co u ciebie?!- przybiegła w naszą stronę.
-Cześć. Sorry Alex, ale muszę lecieć.- 
Dla mnie to lepiej. Kiedy skończył się mecz chłopaki poszli do szatni. Ja czekałam już na parkingu. Nie mam zamiary oglądać tego co chłopaki wyprawiają w szatni, kiedy świętują wygraną.
Wsiedliśmy do samochodu Neya i włączyliśmy muzykę.

-Jestem z Ciebie dumna kochanie.- zarzuciłam mu ręce na szyję i uroczo go pocałowałam.
-Bo rzeczywiście masz z czego.- próbował udawać skromnego.
-Oj kociak w końcu wiesz...rzadko się zdarza trafić 5 goli na jednym meczu. Dziś byłeś, jak torpeda.- zabrałam mu jego full capa i sama go założyłam.
-Oj wiesz...po prostu pewna, piękna wielbicielka Barcelony działała na mnie , jak prawdziwy zastrzyk energii.-
-Skarbie bo się zarumienię. A właśnie, gdzie teraz jedziemy?- spytałam zmieniając  piosenkę.
-Jedziemy do mnie do domu. Dziś przylatuje Davi. Chcę Cię mu przedstawić.- oświadczył.
-Zaraz, że co?!- wyrzuciłam.
-No wiesz...myślałem, że będziesz chciała poznać mojego synka. W końcu jesteśmy razem i miałem nadzieję, że będziemy mogli spędzać czas we trójkę.- zauważyłam, że zrobiło mu się przykro.
-Skarbie pewnie, że chcę. Tylko wiesz...zaskoczyłeś mnie tym. Nie sądziłam, że to nastąpi tak szybko. A z kim przyjedzie?- spytałam i bardzo tego pożałowałam.
-Wiesz...zawsze przyjeżdżał z Caroliną, ale odkąd Cah nie żyje...to Raf go przywozi. Przyprowadzi go do mnie, a potem wraca do Rio. Możliwe, że Davi już nie długo wprowadzi się do mnie na stałe.- uronił łzę.
-Skarbie...przykro mi z powodu Caroliny. Wiem, że ci jej brakuje...-
-Nic się nie stało. Po prostu była moją przyjaciółką..., ale teraz mam Ciebie i tylko to się liczy. Daviś cię polubi.-
-Mam nadzieję. Nie mogę się doczekać tego kiedy go poznam. Trochę się stresuję.-
-Nie masz czym kochanie.- roześmiał się.
-Pogłoś- poprosiłam, kiedy zaczęła się nasza ukochana piosenka.
-You're picture perfect blue. Sunbathing under moon. Stars shining as your bones illuminate. First kiss just like a drug. Under your influence. You take me over you're the magic in my veins. This must be love.- Neymar zaczął śpiewać. Jakoś nie tak jak on. Uroczo... i całkiem do rytmu.
-Boom! Clap! The sound in my heart.- przyłączyłam się do Neymara i całą drogę śpiewaliśmy już razem.
 Kiedy weszliśmy do domu postanowiłam się przebrać. Wybrałam coś wygodnego:

Na obiad zrobiliśmy sobie pyszny makaron z łososiem i sosem śmietanowo-ziołowym. Podziwiam mojego skarba...jest tak chudy..., a zjadł dwa talerze. 
-Kiedy przyjedzie Davi?- spytałam.
-Powinien być o 16. A co?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Tak tylko pytam. A co jeżeli mnie nie polubi.?- zaczęłam się denerwować.
-Kochanie...- podszedł do mnie i mocno przytulił, po czym kontynuował.
-Ja i mój syn mamy podobny gust do kobiet. Na pewno Cię polubi. Zobaczysz...tak, jak ja nie będzie mógł bez Ciebie żyć.-
-Mam taką nadzieję. Zdążymy jeszcze podjechać do sklepu z zabawkami.?- pocałowałam go nieśmiało.
-Pewnie. Ale dobrze wiesz, że nie musisz małemu kupować prezentu.?-
-Wiem, ale chcę.-
***NEYMAR***
Pojechaliśmy do największego sklepu z zabawkami w Barcelonie.
 Livia kupiła coś wielkiego, ale nie chciała pokazać mi co to. Znam jej gust i dobrze wiem, że Daviemu się spodoba. Dzwoniła Rafa... przyjechali wcześniej. Zostawiła Daviego z Marcelą, a sama udała się na zakupy. Kiedy weszliśmy do domu Davi siedział już w salonie i zajadał się misiowymi żelkami. On chyba się o nich uzależnił.
-Cześć tatusiu!- mały rzucił mi się na szyję.
-Cześć szkrabie! Jak podróż?!- spytałem.
- Fajnie. A u ciebie jak tam?- dał mi całusa.
-Świetnie. Wiesz...chcę ci kogoś przedstawić.
Livia nieśmiało weszła do salonu. Uśmiechnęła się do Daviego, a ja objąłem ją w talii i mocno przytuliłem do siebie.
-Tatusiu, kto to jest?!- spytał Davi. U kucnąłem i spojrzałem małemu prosto w oczy.
-Davi..., to jest Livia.- pogłaskałem go, po jego blond włoskach.
-A kim jest Livia?!- spytał.
-Livia...to moja nowa dziewczyna. Jest bardzo fajna wiesz?-
-Kochasz ją?!- nie dawał za wygraną.
-Ponad życie.- odpowiedziałem.
-A ty kochasz mojego tatusia?!- tym razem zwrócił się do Livii.
-Całym sercem.- odpowiedziała.
-A mnie też pokochasz?!- położył jej rączki na policzkach, a mi ścisnęło się w gardle.
-No oczywiście.- mocno go przytuliła.
-I będziesz mnie kochała, tak bardzo jak kochała mnie moja mamusia?!- mały zaczął płakać.
-Nawet jeszcze bardziej.- Livia otarła małemu łzy.
-Wiesz....jesteś fajniejsza niż moje ulubione żelki.- Davi tym razem się roześmiał.
-Na prawdę?! O jeju...to dla mnie zaszczyt. Wiesz...ja też uwielbiam żelki.- poprawiła Daviemu koszulkę.
-Serio?! Ale super!-
-A właśnie mam dla ciebie prezent.- podała małemu torebkę, w której było to.

-Jeju! Jakie super! Dziękuję Ci! Jesteś kochana! Jesteś najlepsza! Tatusiu dbaj o nią i bądź dla niej miły!- ścisnął Livię z całej siły.
-Podoba Ci się?!- spytała i dała mu buziaka.
-Tak! To najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem!- 
Potem jeszcze długo się razem wygłupialiśmy. Jestem dumny z tego, że mam taką wspaniałą rodzinę. Oddałbym za nich wszystko. Wiem, że razem będziemy szczęśliwi, a Livia będzie wspaniałą matką dla mojego syna.



niedziela, 4 stycznia 2015

Urodzinowy spam.

NEWS! ★OusadiaeAlegriaNeymarzetes∞♔❤
Co wy na to,żeby 5 lutego zrobić urodzinowy spam dla Neya? Na jego tt, fb, google plus itd. o godzinie 19;52 w postach będziemy zamieszczały życzenia urodzinowe po portugalsku i katalońsku. Każdy opublikuje post kilka razy, żeby stało się to bardzirj widoczne. 
Neymar feliz. Venha para o Polonês. Nós te amamos. Seu, polonês Neymarzetes.
Feliç Neymar. Vine al Polonès. Et volem. Teva, Neymarzetes polonès.


Jeżeli macie jakieś pytania to piszcie na e-mail: 

neymarjunior. njr1992@gmail.com

Niespodzianka!!!!!!

Ao to niespodzianka,  którą wam obiecałam.  Mam nadzieję, że się wam spodoba.

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 5 - Powrót Rudej Barbie.

     ****LIVIA****

Wczoraj było cudowzało się,  że Neymar przygotował dla nas piknik na samym środku murawy Camp Nou.  Pomyślał o wszystkim. Były nasze ulubione kanapki,  sałatka owocowa, ciastka z budyniem,  lody czekoladowe, słone przekąski i pyszne mleczne koktajle.
-Smakuje Ci kotku?! -  spytał i pocałował mnie w czoło.
-Tak i to bardzo. - strzepałam z siebie okruszki po ciastku.
-To dobrze... Wiesz..., bo ja sam to wszystko przygotowałem. -  mój ukochany zaczął się rumienić.
-Serio?! No proszę,  proszę. Kto by pomyślał,  że Juninho umie gotować?! - roześmiałam się i pocałowałam Neya w szyję.
-Haha,  ale śmieszne. Mam focha.  Nie odzywam się do ciebie! -  oświadczył.  Lecz coś mu to nie wyszło,  bo już po 5 minutach zaczął nawijać,  jak najęty. Potem jeszcze długo żartowaliśmy,  śmialiśmy się, całowaliśmy się i przytulaliśmy się do siebie. Postanowiliśmy posłuchać muzyki.  Wyjęłam z marynarki Neya mojego IPhona i puściłam jedną z moich ukochanych (oczywiście latynoskichpiosenek - "CHORA CHORA" Gusttava Limy. Neymar zaczął tańczyć i śpiewać na cały głos. Zaczęłam się śmiać,  jak jakaś wariatka. Włączyłam w telefonie kamerę i zaczęłam go nagrywać.  Potem wrzuciłam to na FB,  Insta,  Youtube i GooglePlus. Kiedy Ney to zobaczył,  zaczął mnie gonić po całym stadionie. Zmęczeni położyliśmy się na kocu i zasneliśmy w swoich objęciach.
-Ej! Zakochańce,  za 40 minut zaczyna się mecz, a wy śpicie sobie,  gdyby nigdy nic,  na środku boiska! - ze snu wyrwał nas mój wyraźnie zdenerwowany dziadek.
-Tak, tak już.  Przepraszamy.  Nawet nie zauważyliśmy,  kiedy zasneliśmy. - Neymar zaczął nas tłumaczyć.
-Nie obchodzi mnie to czy zauważyliście czy nie!  A ty Livia,  licz się z tym,  że twój ojciec się o tym dowie! Skończy ci się w tedy wieczorne obściskiwanie z piłkarzami... - zaczął się na mnie drzeć.
-Ando,  uspokuj się!  Tylko się przytulaliśmy i spaliśmy obok siebie.  Nic więcej.  A po za tym,  Livia nie jest małą dziewczynką! Ma już 16 lat! - Ney stanął w  
 mojej obronie.
-Dopiero 16. Ty natomiast masz 22. Ona w ciąż jest dzieckiem, a ty jesteś już dorosłym facetem! Między wami jest 6 lat różniących ,  a wszyscy dobrze wiedzą,  dlaczego masz słabość do młodszych dziewczyn! Lepiej odrazu zaciągnij moją wnuczkę do łóżka,  zrób sobie kolejnego bachora,  a potem udawaj niewiniątko!- jak on śmie,  odnosić się w ten sposób do Neya! Chłopaki kłócili się potem jeszcze parę minut.  Kiedy było już po wszystkim,  udaliśmy się na plażę. Cieszyłam się,  że Neymar wczoraj nie grał.

           ***NEYMAR***

Wczoraj było cudownie. Tylko,  gdyby nie ta kłutnia z Andonim. Dziś na trening jedziemy samochodem Livii, bo mój się zepsół.  Kiedy zobaczyłem jej Cadillaca szczena mi opadła! Nawet ja nie mam takiego samochodu! Po co tak delikatniej dziewczynie taka fura?

            ***LIVIA***
Kiedy zobaczyłam Juninha ugieły się podemną kolana.  Miał na sobie jeansowe rurki z krokiem, białą bluzę i seksownie poczochrane włosy. Ja natomiast ubrałam się w to;





Jednym susem wskoczył do samochodu. Zmierzyłam go wzrokiem od dołu do góry.
-No co?! -  spytał.
-Seksiak z ciebie- odpowiedziłam i pocałowałam go,  przygryzając mu wargę. Resztę drogi na Camp Nou przebyliśmy śpiewając i śmiejąc się.  Kiedy dotarliśmy na stadion wszyscy byli już na miejscu. Przebraliśmy się i całą ekipą ruszyliśmy w stronę bufetu.  To co stało się parę minut później,  wkurzyło mnie do granic możliwości.
-Ney skarbie,  jak to miło cię widzieć! -  jakaś wypindrzona,  ruda barbie przykleiła się do mojego ukochanego,  zostawiając wyraźny,  czerwony ślad szminki na jego policzku.
-Aleks! Co ty tu robisz?! -  Ney był wyraźnie zachwycony jej wizytą.  Zaraz?! Aleks?!  To pewnie o tej lasce mówił Munir.
-Ej odkleiła byś się już od niego co? Neya solary,  już nie kręcą.- owiedziałam jej tak grzecznie,  jak tylko umiałam.
-A ty to kto?! Jego przyzwoitka?! - pogardliwie się na mnie spojrzała.
-Nie.  TO Livia.  Moja dziewczyna. - wtrącił się Ney.
-Że co?!Wolisz tą małą sukę odemnie? -  wydarła się.
Tego było już za wiele! Złapałaj ją za włosy i pociągnęłam z całej siły,  a ona w odpowiedzi porwała mi bluzkę. , Zaczęłyśmy się bić i wyzywać od najgorszych. Neymar, Alba,  Pique i Bravo próbowali nas rozdzielić,  ale w tedy tylko im się oberwało.  Michael,  Suarez, Messi i Xavi pobiegli po mojego tatę.  Ten zareagował natychmiast.-Dziewczyny,  uspokójcie się w tej sekundzie!  Aleksandra opuść stadion,  a z tobą porozmawiam sobie w domu,  bo mam cię już serdecznie dość! - wydarł się.  Wybiegłam z Camp Nou,  a za mną Ney.  Wybraliśmy się na lody.  Ney przeszył mniseksownym spojrzeniem.-Co?! -  spytałam szorstko.
Ney tylko się roześmiał.
-Kocham cię moja bokserko. -  objął mnie ramienie.


MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ WAM PODOBAŁO,  A O TO NIESPODZIANKA:

http://www.youtube.com/watch?v=DkK9f1_Nl84