Słońce ledwo zaczęło świtać..., ale ja nie mogłam spać. Coś..., a raczej ktoś bardzo głośno się śmiał. Odwróciłam się i zobaczyłam Daviego. Oglądał jakiś film. Pewnie komedię.
-Cześć- prawie wykrzyczał kiedy mnie zobaczył.
-Cześć aniołku. Wstałeś już?- spytałam i podeszłam do uroczego blondynka.
-No. Wstałem już. Wiesz..., tatuś nie mówił, że będziesz u nas spała.- zdziwił się.
-Wiesz..., bo twój tatuś z natury ostatnio jest bardzo tajemniczy. A właśnie nie widziałeś go?- spytałam.
-Pojechał już do pracy.-
-Acha. A zrobił Ci chociaż śniadanko?-
-Nie..., powiedział, żebym zrobił sobie kanapki czy coś.- wzruszył ramionami.
-Chodź. Zrobię ci płatki co?! A potem pojedziemy do taty na trening.- wzięłam malutkiego blondynka za rączkę.
-Ale super! No to chodźmy.-
Kiedy obydwoje z Davim zjedliśmy śniadanie, poszliśmy na dół się przyszykować. Davi wybrał sobie to:
A ja zdecydowałam się na to:
Wyszliśmy na dwór. Wróciłam się na chwilę do domu, aby zabrać telefon. Kiedy wyszłam na podwórze ruszyliśmy w stronę garażu.
-Jedziemy cadillaciem czy lamborghini? Decyzja należy do ciebie.- oświadczyłam uroczystym tonem.
-Serio?! No to możeee...no...lamborghini!- z całej siły złapał mnie za rękę.
-No to chodź.-
-Wow! Masz samochód lepszy niż tatuś!- wykrzyczał na widok mojego auta.
-Serio?! Cieszę się, że Ci się podoba.- poczochrałam jego blond włoski.
-Livia?!-
-Tak?!-
-Czy mógł bym usiąść z przodu?! No wiesz...koło ciebie?!- spytał nieśmiało.
-No pewnie kochanie!- otworzyłam przed nim drzwi i pojechaliśmy w kierunku Camp Nou. Kiedy byliśmy na miejscu, poszliśmy do szatni, aby się przebrać w strój odpowiedni do kibicowania naszemu faworytowi.
***NEYMAR***
Kiedy wraz z chłopakami rozgrzewaliśmy się na środku murawy z głównego wejścia w moim kierunku zmierzała Livia z Davim. Jestem taki szczęśliwy, że udało im się złapać wspólny język. Zaczynam się bać, że będę miał konkurencję. Podbiegłem w kierunku moich dwóch skarbów i mocno ich przytuliłem.
-Hej kochanie. Przepraszam, że rano mnie nie było, ale Luis zadzwonił i powiedział, że dziś gramy wcześniej. Spałeś tak uroczo, że nie miałem sumienia cię obudzić. A Davi był taki uparty..., że głowa mała. On nie chce iść ze mną, tylko woli zostać z Livią. Zaczynam być zazdrosny kochanie.- zażartowałem.
-Oj kotku..., no wiesz...czasem tak bywa.-
-No proszę! Dziś gościmy całą rodzinkę! Cześć Livia!- Pique cmoknął Livię w policzek na przywitanie.
-Ej! Geri! Ty to się nie przystawiaj tak za bardzo! Masz swoją dziewczynę, więc od mojej się odczep.- próbowałem udawać groźnego.
-Nie dziewczynę tylko narzeczoną.- poprawił mnie.
-A właśnie. Livia poznaj Shak. Shak to Livia. Dziewczyna Neya i siostra Micha.- Geri przedstawił sobie dziewczyny.
-Cześć kochanie! Wiele o tobie słyszałam. Cieszę się, że w końcu mogę cię poznać!- Shakira mocno przytuliła Livię.
-Na prawdę? Bardzo się cieszę z tego powodu. Zważając na to, że jestem twoją wielką fanką. I oczywiście gratuluję z powodu narodzin Sashy. A właśnie..., jak czuję się mały?!- spytała rumieniąc się.
-Rośnie, jak na drożdżach. Ma coś po Gerim, bo nie śpi po nocach, a potem w ciągu dnia marudzi.- wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Tatuś to nie śpi w nocy. Tylko gra na konsoli, albo podjada moje słodycze. A raz to nawet zjadł mój jogurcik o smaku czekolady.- Milanek wtrącił się do rozmowy, rozbawiając nasz wszystkich do łez.
Z głównego wejścia w naszym kierunku zmierzał wyraźne zdenerwowany Black.
-Hej braciszku! Stało się coś?!- Livia wyraźnie zaczęła się martwić o Michaela. Czasami dziwię się temu, jak bardzo są sobie bliscy. Ja i Rafa też byliśmy blisko siebie. Ale to co łączy moją ukochaną i mojego przyjaciela to coś niesamowitego. To zupełnie tak, jakby jedyną rzeczą, która ich różni było tylko inne ciało.
-Tak stało się.- odpowiedział i szybko przywitał się z każdym z nas.
-Nie zgadniesz kto przyjechał nas, że tak powiem odwiedzić.- dodał i zdenerwowany usiadł na trybunach.
-No nie. Nie zgadnę.- Livia usiadła obok Micha i złapała go za rękę. Ten natomiast wziął głęboki oddech i kontynuował.
-Twoja matka.- wypalił bez zastanowienia.
-Że co?!- Liv, aż podskoczyła.
-Ale nie przyjechała tu sama. Jest z nią Tomek.- spojrzał na Livię z niespokojem. Livia nic nie odpowiedziała. Wtuliła się w Michaela i zaczęła cicho płakać.
-Co?! Ale co ten sukinsyn tu robi?!- wyrzuciłem. Nie miałem zamiaru oglądać tu kogoś kto tak bardzo skrzywdził moją księżniczkę. Kiedy go zobaczę chyba go rozszarpię. Pieprzony sukinsyn.
-Nie wiem. Ojciec mówił, że mama Livii przyjechała tu z matką Tomka i nim na ferie. Mają na ten czas się u nas zatrzymać.- ta informacja wstrząsnęła Livią jeszcze bardziej.
-Kochanie nie płacz. Jestem tutaj. Nie pozwolę temu sukinsynowi się do ciebie zbliżyć. Przynieść ci wody skarbie?!- spytałem i pogłaskałem Livię po plecach. Ta pokiwała tylko głową.
-Już. Uspokój się kochanie. Zaraz będę z powrotem.- pocałowałem Liv w czoło.
-Ney, poczekaj! Pójdziemy z tobą.- oświadczyła Shakira, po czym ja, Shak i Geri ruszyliśmy w stronę bufetu.
-Ney..., wiesz nie chcę być wścibski..., ale dlaczego Livia tak zareagowała, kiedy Mich wspomniał o jej mamie?- Pique spojrzał na mnie. W jego oczach widziałem troskę.
-Matka Livii..., nie daje jej żyć. Nigdy nie pozwalała jej decydować. Ona jej kupowała ubrania, zapisywała ją do szkół, umawiała ją z chłopakami takimi jakich ona uważa za stosownych. Livia musiała robić wszystko pod jej dyktando. Jej matka zapłaciła jej już nawet stypendium na uniwersytecie w Londynie. Wymyśliła sobie, że Livia zostanie projektantką mody.- wyrzuciłem z pogardą.
-Biedactwo. Przecież Livia to taka dobra dziewczyna. Ona..., chce być dziennikarką tak?! Black coś o tym wspominał.- Gerard praktycznie sam sobie odpowiedział.
-Tak. Nie długo będzie zdawała egzaminy do prywatnego liceum. Wybrała klasę dziennikarską ze specjalizacją sportową.- dodałem.
-Ney..., a o co chodzi z tym Tomkiem? Kim on jest?- tym razem odezwała się Shak.
-Tomek to były chłopak Livii..., bardzo ją skrzywdził. Poniżał ją, przy kolegach robił sobie z niej swoją niewolnicę. Na jednej z imprez brakowało ułamka sekundy, aby ją zgwałcił. Całe szczęście, że Mich był w tedy na miejscu.- zacząłem płakać. Nadal nie potrafiłem wyobrazić sobie tego, jak ktoś tak bardzo mógł skrzywdzić moją ukochaną.
-Boże święty! Przecież to okropne! Dlaczego Livia go nie zostawiła?!- spytała Shak.
-Kochała go..., po prostu.- odpowiedziałem. I nagle coś mnie zabolało. Dotarło do mnie, że moja dziewczyna kochała kiedyś kogoś innego. I to bardzo. Cholernie bardzo. Może nawet bardziej niż mnie kocha teraz. Zrobiło mi się tak przykro.
-Ej..., Ney nie martw się. Livia teraz jest z tobą. Kocha cię. Uwierz mi... To widać na pierwszy rzut oka.- Shak chyba czytała mi w myślach.
-Serio?!- humor trochę mi się poprawił.
-Serio. A teraz chodź, bo twoja księżniczka czeka.- Pique zmienił głos na bardziej uroczysty i oficjalny.
-Wiesz..., szkoda że o mnie tak nie mówisz.- Shakira próbowała udawać obrażoną.
-Proszę skarbie. Truskawkowa, taka jaką lubisz najbardziej.- podałem Liv wodę, a ona mocno się do mnie przytuliła. W tej samej chwili Enrique zawołam nas na trening.
-Idź.- powiedziała Livia.
-Skarbie nie chcę cię zostawiać.- próbowałem protestować.
-Nie martw się o nią. Zaopiekuję się Livią. Jest w dobrych rękach.- Shak objęła moją kasztanową królewnę z całej siły.
-Idź. Wszystko będzie dobrze.- Livia pogładziła mnie po policzku. Uwielbiałem kiedy to robiła.
-Liv..., po treningu jest mecz. Twoja matka i Tomek mają na nim być. Kiedy ich zobaczysz, po prostu udawaj, że ich nie widzisz.- powiedział Black.
-Dokładnie. To świetny pomysł.- powiedziała Shak cały czas przytulając Livię.
-Okey...- Livia jeszcze raz się do mnie przytuliła.
-Wygraj dla mnie ten mecz kochanie!- dodała i pocałowała mnie w policzek. Mich zrobił tylko skrzywioną minę.
-Na ciebie też liczę braciszku.-
Prze resztę czasy Livia nie była już taka smutna. Cały czas energicznie plotkowała o czymś z Shakirą. Wraz z chłopakami uznaliśmy, że na 100 % nas obgadują. Bo cały czas patrzą w naszą stronę i nawiązują ożywione tempo rozmowy. Kiedy tylko zauważą, że któryś z nas się na nie patrzy od razu odwracają wzrok. Ale widzę, że Livia jest szczęśliwa. A ja jestem spokojniejszy.
***LIVIA***
Mamę widziałam tylko raz. Siedziała na trybunach i udawała zainteresowaną meczem. Nie zwracałam na nią większej uwagi. Kiedy wychodziliśmy ze stadionu usłyszałam znajomy głos.
-Ej Livia! Minęło trochę czasu od naszego ostatniego spotkania. No maleńka..., widzę że zaczęła się obracać wśród VIP-ów.- nie... I znów zaczęło się to samo.
CZEŚĆ KOCHANI. MAM DO WAS WIELKĄ PROŚBĘ. Michael się zakocha (kto czytał ten wie kim jest Michael), ale nie wiem kim mam być jego dziewczyna, jak ma mieć na imię itd... Pomożecie robaczki? Liczę na was.





Łaaadne ! :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie
[klik]
Słodko :3 sama nie wiem jakie imie :D moze.jakas Claudia albo Nathalie XD
OdpowiedzUsuńCudne, świetne, uzależniające i wgl... Ale kiedy kolejny rozdział?!
OdpowiedzUsuńJeśli jeszcze potrzebujesz pomocy z postacią dziewczyny Blacka to pisz na emciaemili@gmail.com :)
UsuńHm. Weszłam dziś i czekam na ciąg dalszy.
OdpowiedzUsuńJest troszkę błędów, ale nie chcę za bardzo Ci ich wytykać, żeby nie wyjść na jakiegoś krytyka czy coś.
Czekam na ciąg dalszy I zapraszam do siebie za-gu-bio-na.blogspot.com