-Spróbuj jeszcze raz powiedzieć tak do mojej dziewczyny, a ten głupi uśmieszek w jednej chwili zniknie z twojej twarzy!- Ney się wkurzył. Napięły mu się chyba wszystkie mięśnie. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Że do kogo?!- Tomek zaczął się śmiać.
-Do mojej dziewczyny! Jeszcze wyraźniej ci to przetłumaczyć?!- Neymar niebezpiecznie przybliżył się do mojego byłego.
-No Livia ile ten marny piłkarzyna płaci ci za twoje nocne usługi co?!- Zwrócił się do mnie. Wkurzył mnie... i jednocześnie zranił. Te słowa na poważnie mnie bardzo zabolały.
-O nie! Teraz gnojku przesadziłeś!- Ney w jednej chwili położył Tomka na ziemi. Zaczął obkładać go pięściami, z resztą przystojny Polak nie był mu dłużny. Nie wiedziałam co ma robić. Zaczęłam krzyczeć i błagać, żeby przestali.
-Neymar, proszę zostaw go! To nie ma sensu! Chodź, wracajmy do domu! Davi zaczyna się bać!- Mały się rozpłakał.
-Tatusiu! Proszę...chodźmy do domku.- Wzięłam go na ręce i mocno przytuliłam.
-Ciii, uspokójcie się.- Shakira pogłaskała mnie po plecach. Przytuliła mnie i uspokoiła.
-Ney, do jasnej cholery uspokój się! Ile ty masz lat?! Twój trzy letni syn na ciebie patrzy!- Michael się trochę wkurzył. W tej samej chwili Tomek wymierzył swoją dłonią cios w skroń Neymara.
-Tego za wiele!- Pique szybkim krokiem ruszył w kierunku chłopaków. Próbował ich rozdzielić. Jakoś mu to nie wyszło. Michael ruszył mu z pomocą.
-Da Silva wystarczy już tego przedstawienia.- Mich próbował go odciągnąć.
-Zostaw mnie! Sam wstanę!- Warknął.
-Okey... . - Mój brat wyciągnął ręce w obronnym geście.
-A z tobą jeszcze nie skończyłem sukinsynie!- Ney zwrócił się do Tomka.
-Zobaczymy kto z kim skończy. A ty mała, jak będziesz miała zamiar wskoczyć temu frajerowi do łóżka to postaraj się bardziej niż w tedy, kiedy robiłaś to ze mną.- Neymar podniósł wzrok z ziemi. Spojrzał najpierw na mnie, a potem na Tomka. Posmutniał.
-No co?! Twoja, jak ty ją nazywasz "dziewczyna" nie wspominała ci o tym, że nie jest już dziewicą?! Uwierz mi..., kiedy z nią spałem..., dupy mi nie urwało, więc jeżeli masz ochotę na jakieś większe doznania to znajdź sobie kogoś innego.- Poklepał mojego chłopaka po ramieniu.
-Nigdy nie mów tak o mojej siostrze!- Black ruszył w kierunku Tomka, ale Ney był pierwszy. Wymierzył mojemu byłemu siarczysty cios prosto w wargę. Tomek otarł krew i posłał mi ten swój, głupkowaty uśmiech.
-Zamknij się. GNOJKU. - Ney splunął na ziemię i wsiadł do samochodu.
-Idziemy skarbie.- Zawołał w moim kierunku. Kiedy odjechaliśmy z parkingu Tomek cały czas tam stał. Podeszła do niego moja mama. O czymś ze sobą rozmawiali.
Spojrzałam na Neymara. Był mega wkurzony. Złapałam go za rękę i zauważyłam, że krwawią mu knykcie. Z oka pociekła mi łza.
-Księżniczko co się stało? Dlaczego płaczesz?- Ney złagodniał. Mocno mnie do siebie przytulił i pogłaskał po policzku. Nie mogłam się uspokoić. Rozpłakałam się na dobre.
-Livia nie płacz. Nie możesz być smutna. Bo ja też w tedy będę smutny. Uśmiechniesz się? Proszę.- Davi dał mi buziaka w policzek.
-Neymar..., ja..., ja przepraszam. Na prawdę nie chciałam, żeby to tak wyszło.- Mocno wtuliłam się w tors mojego ukochanego.
-Słońce, ale to przecież nie twoja wina. - Pocałował mnie i zaczął pocieszać. Robił te swoje zabójcze miny. Nie mogłam wytrzymać. Ryknęłam śmiechem tak głośnym, że nie pozwalał Geriemu skoncentrować się na prowadzeniu samochodu. Neymar się uśmiechnął. Zrobił nam SELFIE. Dodał zdjęcie na instagrama z opisem :
Minha amada princesa. Você está por perto, meu bebê mundo.
***NEYMAR***
Postanowiłem, że Livia na jakiś czas zatrzyma się u mnie. Nie pozwolę, aby przebywała w jednym budynku z tym pieprzonym skurwysynem. Kocham ją i będę o nią dbał o swoją królową. Teraz śpi na jednym łóżku z Davim. Mały na prawdę ją pokochał. Cieszę się, że mam ich przy sobie. Właśnie szedłem do łazienki się przebrać, kiedy zadzwonił telefon. W myślach skarciłem sam siebie za to, że go nie wyciszyłem.
-Ney? Jak Livia? Lepiej już?- Usłyszałem łagodny głos Shak.
-Tak. Właśnie zasnęła.- -Odpowiedziałem i przymknąłem drzwi od salonu. Nie chciałem obudzić moich dwóch skarbów.
-To dobrze. Nawet nie wiesz, jak mi jej szkoda.- Zmartwiła się.
-Shak, uspokój się. Wszystko jest już w porządku.
-Ney..., a może zabiorę Liv jutro na małe zakupy co? Poszalejemy sobie trochę, a przy okazji pokażę jej parę fajnych miejsc.- Zaproponowała.
-Serio?! To świetny pomysł! Na pewno dobrze jej to zrobi.- Ucieszyłem się.
-No to super. Zabiorę też Anto. Zaopiekujemy się nią.
-Wspaniale. Shak, fajnie się nam gada, ale muszę cię przeprosić. Jest już 19:15, a jeszcze nie przygotowałem kolacji.
-Nie ma problemu. Ugotuj coś dobrego. Najlepiej NIE z mrożonek.- Zaśmiała się.
-Pewnie. Pozdrów chłopaków. Do jutra.
-Do jutra. - Rozłączyła się. Wyłączyłem telefon i poszedłem na górę do swojej sypialni wziąć mój ulubiony żel pod prysznic. Przy okazji zalałem colą ubrania, w które miałem się przebrać. Wybrałem coś innego:
Poszedłem do łazienki. Po chłodnym prysznicu ułożyłem swoje włosy. Przy okazji zacząłem śpiewać do swojego odbicia w lustrze.
"Hoy vienes a la misma hora.
Busca lo prohibido y yo también. Tú a él le das tu corazón, pero sabes que soy yo el dueño de tu piel.
Y cuando hacemos el amor escondiéndonos de el resto de la gente nos devoramos con pasión ocultándoles que le somos infieles.
Digamos un mentira que nadie se tiene que enterar de lo que hacemos tú y yo a escondidas. Quiero besos prohibidos.
Volvamos al alcohol. Haremos esta historia una un secreto de dos. "
Usłyszałem ciche śmiechy i szept. Otworzyłam drzwi i zobaczyłem Livię i Daviego. Byli czerwoni od śmiechu.
-Ja się wam zaraz pośmieję!- Zacząłem ich łaskotać. Davi uciekł z krzykiem, ale Livia nie dała rady wyrwać się z mojego uścisku.
-Skarbie wiesz...ja doceniam to, że oprócz piłki masz też jakieś inne pasje, ale ja i twój syn bylibyśmy ci bardzo wdzięczni, gdybyś nie narażał nas na utratę słuchu.- Przygryzła mnie w szyję. To dziwne, ale lubię kiedy mi tak robi. To takie...., pociągające.
-Utratę słuchu, tak?! No dobra. Zobaczymy.- Pocałowałem ja i puściłem.
-Kocham cię.- Objęła mnie.
-Ja ciebie też. Leć do kuchni, zaraz zrobię nam Tacos.- Klepnąłem ją w pupę.
-Ałaj!- Odpłaciła mi się tym samym.
Parę minut potem zajadaliśmy przepyszne TACOSY. Oglądaliśmy Auta. Davi uwielbia tą bajkę.
Telefon Livii, który leżał na wyspie kuchennej właśnie zawibrował.
-Pewnie sms.- Powiedziała i poszła odczytać wiadomość. Zbladła. Ledwo co udało jej się złapać szafki, którą miała za sobą.
-Livia! Co się dzieje?- Podbiegłem do niej i przeczytałem sms-a, który przyszedł.
Nadawca: Zastrzeżony.
Treść wiadomości: To jeszcze nie koniec. Popamiętasz mnie mała. Ty i ten twój pieprzony fagas. Zniszczę cię suko!
W telefonie numer był zastrzeżony, ale ja dokładnie wiedziałem kto jest nadawcą tego sms-a.
-Zabiję gnojka! Miarka mu się przebrała.- Wysyczałem przez zęby.
HEJ. OTO NOWY ROZDZIAŁ. WIEM, ŻE DŁUGO NIE PISAŁEM, ALE NAPRAWDĘ NIE MIAŁAM CZASU. WIEM, ŻE ROZDZIAŁ JEST KRÓTKI, ALE SZYKUJĘ SIĘ DO WYJAZDU NA ŚWIĘTA. NASTĘPNY ROZDZIAŁ = 5 KOMENTARZY.

















.jpg)






